poniedziałek, 22 lutego 2021

Rozdział XVI (Jakub Mielcarek)

     Tadeusz zawołał do Gienka:

- Zejdź na dół, tu jest labirynt pełen pająków. Będziemy musieli znaleźć Brunhildę, bo tu jej nie ma. Gienek odpowiedział Tadeuszowi, że też boi się pająków.

- Nie przesadzaj, one są małe, damy radę.

   Gienek zjechał po linie, ale bardzo się bał.

- Chodź, tu jestem! - zawołał Tadeusz - musimy wziąć się w garść i odszukać Brunhildę.

- Idźmy tym korytarzem. Ależ te pająki są brzydkie – narzekał Gienek.

- Chodźmy dalej, o popatrz, coś tam leży.

   Chłopcy podeszli bliżej.

- O nie, to Brunhilda!

   Gienek i Tadeusz  podbiegli do Brunhildy.

- Co ci się stało? – pytali zaniepokojeni przyjaciółkę.

- Boli mnie ręka i plecy, ale chyba się nie połamałam.

- To dobrze. Chodźmy stąd. Tu jest dużo pająków I innych małych robaków.

- Nie boję się pająków i robaków. Ale chodźmy dalej, może znajdziemy jakieś wyjście.

     Poszli dalej w prawo i pojawiło się jakieś światło ...

środa, 17 lutego 2021

Rozdział XV (Łukasz Matuszak)

    Dzieci zostały teleportowane do tajemniczego opuszczonego domu na jakieś wyspie. Tadeusz, Gienek i Brunhilda postanowili zwiedzić ten dom, ale ponieważ była noc, to wzięli ze sobą latarki. Brunhilda szła pierwsza, Gienek drugi i Tadeusz ostatni, otworzyli drzwi i weszli do opuszczonego domu pełnego pajęczyn i innych strasznych rzeczy.

Po przejściu przez progi domu coś nagle ich wepchnęło do środka korytarzu i zamknęło drzwi.

- Ja się boję…- powiedziała Brunhilda.

- Ja też, ale trzeba obadać ten dom – powiedział Tadeusz.

Dzieci weszły do pierwszego pokoju, gdzie było wszystko porozrzucane.

- To jest chyba kuchnia, tak mi się zdaje – powiedziała Brunhilda.

Ciekawska Brunhilda poszła w głąb kuchni, szukając tajemnic domu. Za Tadeuszem zaczęła skrzypieć podłoga i dzieci się przestraszyły, więc zaczęły biec w stronę schodów. Szybko wchodziły na górę. Nagle przed Brunhildą zapadły się schody i spadła w wielką przepaść.

- O NIE! Tadeusz, Brunhilda spadła w przepaść! – krzyczał Gienek.

- Co my teraz zrobimy!? – zapytał Tadeusz.

Dzieci nie wiedziały, co robić, więc Tadeusz wraz z Gienkiem wrócili na dwór i usiedli na kawałku drewna.

- Trzeba coś wykombinować, żeby uratować Brunhildę – powiedział pewnym głosem Tadeusz.

     Chłopcy poszli do lasu obok domu i zaczęli szukać rzeczy, które się przydadzą podczas akcji ratunkowej. Tadeusz znalazł linę, po której można się spuścić na dół przepaści. Za to Gienek znalazł kawałek metalowej rury. Dzieci wróciły do domu i zawinęły linę wokół rury. Zawiesili rurę z liną nad schodami.

- Gienek,  jakbyś widział, że rura spada, to spróbuj ją przytrzymać, a ja zjadę na linie i zabiorę stamtąd Brunhildę – powiedział pewny siebie Tadeusz.

     Chłopak złapał linę i zaczął powoli na niej zjeżdżać.

- Pomocy! – krzyczała Brunhilda.

- Już idę, trzymaj się – powiedział Tadeusz.

    Tadeusz zjechał na dół przepaści i zobaczył labirynt pełny pająków. Chłopak zaczął biec i nagle…

piątek, 12 lutego 2021

Rozdział XIV (Bartosz Grześkowiak)

     Gienek nagle znalazł się na jakiejś wyspie, pośrodku jeziora. Na sobie miał ciepłe ubranie, a na nogach śniegowce. Była zima, a mróz aż szczypał w buzię. Jezioro było skute lodem. W sumie to się ucieszył, bo dzięki temu, że było tak mroźnie, będzie mógł przejść z wyspy na ląd po zamarzniętym jeziorze. Po dotarciu na brzeg, znalazł się pośród drzew. 

     Robiło się już późno i szarawo, a on nie wiedział dokąd ma iść. Doszedł do jakiejś drogi, która, miał nadzieję, że doprowadzi go do kogoś lub czegoś, aby rozwiązać zagadkę. Jednak zza drzew chłopiec usłyszał jakieś dźwięki. 

-Kto tam?! - krzyknął Gienek. 

    Jednak nikt się nie odezwał. Z jeszcze większą siłą głosu ponowił pytanie: 

- Kto tam!! 

     Jednak, ujrzał coś, czego nie chciał zobaczyć. Zza drzew wyszły trzy wilki. Ale się przestraszył. Ze strachu zaniemówił i stanął jak wryty. Po głowie krążyły mu różne myśli. Na niczym nie mógł się skupić. Nie wiedział, czy ma uciekać, czy pozostać bez ruchu. Nagle wilki ruszyły w jego stronę. Były dość spore i wyglądały na wygłodniałe. Ich wzrok był dziki, a zęby lśniły bielą. 

-Zaraz mnie zjedzą - powiedział. Zamknął oczy i w tym momencie został teleportowany do...

piątek, 5 lutego 2021

Rozdział XIII (Michał Barczak)

     Gienek został teleportowany do Stacji Badawczej na Antarktydzie.

  - Gdzie ja jestem i co się stało z Brunhildą  ? - powiedział Gienek bardzo zasmucony.

  -  Brunhilda! Brunhilda! - zaczął bardzo głośno krzyczeć.

Na nic się przydały wołania. Brunhildy po prostu nigdzie nie było.

- Po co mnie tu ściągnięto? - pomyśłam Gienek.

- Muszę znaleść jakiś trop ?

  Jak powiedział tak zrobił. Doszedł do budynku, na którym widniał napis  "Stacja Badawcza na Antarktydzie". Wszedł do środka. Był bardzo przemarznięty I głodny. Podszedł do niego pracownik stacji badawczej.

- Chłopczyku, co ty tutaj robisz ? - zapytał pracownik.

-Szukam szczepionki przeciwko covid -19?- odpowiedział Gienek.

- Na Stacji były i są prowadzone badania w dziedzinie oceanografii, geologii, geomorfologii, glacjologii, meteorologii, sejsmologii i przede wszystkim biologii i ekologii oraz nieprzerwanie prowadzone są monitoringi: ekologiczny, glacjologiczny, hydrologiczny, meteorologiczny i morski. Od ponad 40 lat Stacja zapewnia wsparcie techniczne i logistyczne dla polskich i międzynarodowych grup naukowych prowadzących badania w Antarktyce. Ale szczepionki... - odpowiedział pan ze Stacji Badawczej.

- Czyli nie znajdę tu żadnych wskazówek dotyczących szczepionek na ….

Gienek nie zdążył dokończyć zdania, bo został teleportowany do.......

 

 

 

poniedziałek, 1 lutego 2021

Rozdział XII (Sebastian Majchrzycki)

     Przeteleportowali się do… ogromnego kina.

- Czy to jest kino? - zapytała Brunhilda.

- Jak widać… tak, ale dlaczego akurat kino?- powiedział Gieniek z zakłopotaną miną.

- Jestem pewna, że będzie jakaś wskazówka - powiedziała zdeterminowana Brunhilda.

    Chłopak jedynie kiwnął głową i wskazał palcem kierunek drogi. Weszli do pomieszczenia ze sprzętem do sprzątania i nagle dostali wiadomość głosową od nieznanego numeru. Gieniek włączył wiadomość:

- Witam, jestem *wypikano* i zauważyłem, że chcecie mi popsuć plany. Mam dla was propozycję… spotkajmy się w pobliskiej kawiarni o godz. 21:00.

- I co teraz robimy?- spytała Brunhilda.

- Mam plan. Ja spotkam się z tym mężczyzną i będę nagrywać rozmowę, a ty będziesz tutaj na mnie czekać, okej?- zaproponował chłopak.

Brunhilda przystała na ten plan.

    Gieniek poszedł do kawiarenki i nagle przeteleportowało go samego do…

czwartek, 21 stycznia 2021

Rozdział XI (Antonina Sikora)

 

- Nigdzie ich nie ma, co my teraz zrobimy?! - powiedziała już bliska płaczu Brunhilda.

- Nie mam pojęcia, spróbujmy poszukać ich jeszcze raz, może coś przeoczyliśmy - odpowiedział Geniek.

     Przyjaciele pokonali drogę do rezerwatu goryli, a to, co  zobaczyli na jego końcu, spowodowało, że stali jak wryci. Goryle podrzucały pudełka ze szczepionkami tak, że o mało z nich nie wypadły. Geniek postanowił wkroczyć do akcji.

- Poczekaj tu Brunhilda. Pójdę po te szczepionki - powiedział Geniek.

- Dobrze, ale uważaj, nie wiadomo, co te małpy ci zrobią - odpowiedziała zszokowana pomysłem Geńka Brunhilda.

      Chłopak po wejściu na teren goryli od razu odzyskał pierwsze pudełko odrzucone przez zwierzęta na bok oraz podał je Brunhildzie. Z kilkoma pozostałymi także nie miał specjalnego problemu. Jednak ostatnie z nich ze szczepionką na COVID-19 odgrywały rolę piłki podawanej sobie nawzajem przez goryle. Na szczęście Geniek miał plan. Wspiął się na wysokie drzewo oraz złapał długiej liany, a następnie w odpowiednim momencie, trzymając się jednorącz, odepchnął się od pnia drzewa i w locie zagarnął pudełko przelatujące pomiędzy gorylami po czym zeskoczył i uciekał ile sił w nogach przed gorylami. Nic nie wskazywało na to, że coś może pójść nie tak. Niestety, gdy był już blisko wyjścia, przewrócił się, wypuszczając przy tym pudełko z rąk.

     Brunhilda wstrzymała oddech, goryle były już tak blisko Geńka, jak to tylko możliwe. Postanowiła pobiec po pudełko oraz w ostatniej chwili złączyła swoją bransoletkę z Geńkiem i szczęśliwym trafem teleportowali się do…

piątek, 18 grudnia 2020

Rozdział X (Victoria Fraska)

      Wylądowali w małym, chłodnym pomieszczeniu, Gienek wstał i rozejrzał się.

- Jesteśmy w jakiejś toalecie.

- Proszę, żeby to był nasz hotel - prawie rozpłakała się dziewczynka, leżąca na zimnych kafelkach.

- Wątpię, chyba, że nasz hotel to jakieś safari - zażartował.

   Chłopiec wpatrywał się w ludzi robiących sobie zdjęcia z żyrafą, chwilę po tym Brunhilda wstała i wyszli z toalety. Popatrzyli na siebie, byli ubrani w zielone kurtki z plakietkami.

- Pracownik ZOO?! - wykrzyczeli oboje.

- Mniejsza z tym, czemu wszyscy są bez maseczek i czemu w ogóle zoo jest otwarte?! - panikowała dziewczyna - Który mamy rok?! Czemu jesteśmy już dorośli?!

- 2018 i...

Nagle w środku zdania przybiegł mężczyzna ubrany tak samo jak oni.

- No w końcu, gdzie wy byliście! Dobra, nieważne idźcie nakarmić goryle.

- Przepraszam, ale...

- Idźcie już!!  - zdenerwował się mężczyzna.

      Idąc po znakach, cudem dotarli do wybiegu goryli, ustalając przy okazji, że znajdują się w ZOO we Wrocławiu. Znaleźli drzwi dla personelu, wzięli jedzenie i kluczem (który jakoś znalazł się w kieszeni Gienka) otworzyli je. Weszli w głąb lasu z wielkimi, drewnianymi konstrukcjami obwiązanymi linami. W pewnym momencie przed nimi wyłoniły się dwie ogromne, czarne kulki.

- To to to... goryle - wymamrotała Brunhilda.

- Spokojnie, nie są agresywne, kiedy nie muszą, to roślinożercy - powiedział już nieco głośniej Gienek

- Dobra, ale i tak się ich boję.

     Chłopiec wziął pierwszy owoc z wiaderka i podał zwierzęciu, a ten zjadł go ze smakiem. Po kilku minutach wiadro było puste, a goryle szczęśliwe. Wyszli z wybiegu, zamykając drzwi na klucz.

- No właśnie!! - wykrzyknął przerażony Gienek, zatrzymując się.

- Co?! Co się stało?! - zdenerwowała się Brunhilda i również stanęła.

- SZCZEPIONKI!!!

- O nie! Powiedz, że masz je w kieszeni!

- Nie, był w niej tylko klucz, który się tam pojawił.

- Musimy je koniecznie znaleźć, inaczej... no sam wiesz.

Przeszli całą drogę z toalety aż do wybiegu, lecz po szczepionkach nie było śladu...